Une grève? Pas grave...

Przez wiele lat zakazany, ale od 1946 (jak podaje francuska Wiki) przewidziany w konstytucji i legalny - strajk jest narzędziem bardzo często wykorzystywanym przez Francuzów, jeśli chcą oni wyrazić swoje niezadowolenie. A jak wiadomo, Francja jest państwem w którym żyje się bardzo cieżko, a płace są niskie... wobec czego upust swojej złości, na taką beznadziejną sytuację, Francuzi dają często. FR jest na drugim miejscu pod względem dni nieprzepracowanych powodu strajku (znowu, fr.wikipedia.org).

Osobiście byłem świadkiem (ofiarą?) 3 strajków pracowników komunikacji miejskiej, co było dosyć uciążliwe, gdyż miasteczko akademickiew którym mieszkam oddalone jest o ok. 8 przystanków tramwajowych od centrum Bordeaux. No, ale przecież o to chodzi, żeby strajk był uciążliwy... Trzeba było wsiąść na rower i jakoś sobie radzić :)

I wlaśnie to było w tym wszystkim najciekawsze. Wszyscy traktują tu strajk, jako coś najzupełniej w świecie normalnego, codziennego wręcz! Nikt się nie wkurza, nie denerwuje, nikt nawet tego nie komentuje. Ludzie przychodzą na przystanek, dowiadują się, że tramwaje dziś nie jeżdżą (autobusy też nie) i zupełnie spokojnie odchodzą do domu, biorą rower lub samochód, albo idą pieszo, tam gdzie udać się mieli.

Na zdjęciu mój rower, którego używam nie tylko podczas strajków :)

1 commentaire:

MasterBlockWarrior a dit…

Yerba na półce - respect!