Osobiście byłem świadkiem (ofiarą?) 3 strajków pracowników komunikacji miejskiej, co było dosyć uciążliwe, gdyż miasteczko akademickiew którym mieszkam oddalone jest o ok. 8 przystanków tramwajowych od centrum Bordeaux. No, ale przecież o to chodzi, żeby strajk był uciążliwy... Trzeba było wsiąść na rower i jakoś sobie radzić :)

I wlaśnie to było w tym wszystkim najciekawsze. Wszyscy traktują tu strajk, jako coś najzupełniej w świecie normalnego, codziennego wręcz! Nikt się nie wkurza, nie denerwuje, nikt nawet tego nie komentuje. Ludzie przychodzą na przystanek, dowiadują się, że tramwaje dziś nie jeżdżą (autobusy też nie) i zupełnie spokojnie odchodzą do domu, biorą rower lub samochód, albo idą pieszo, tam gdzie udać się mieli.
Na zdjęciu mój rower, którego używam nie tylko podczas strajków :)
1 commentaire:
Yerba na półce - respect!
Enregistrer un commentaire