Obrazki z życia w BDX


A tak właśnie prowadzą Francuzi... Nie mam pojęcia jak ten pan wjechał tą ciężarówką to sadzawki :)

Ży parl frąse, ę py

Ostatnio pokonałem w sobie wewnętrzny opór, byłem u fryzjera i powiedzieł mu, jak ma mnie ostrzyc :) Ale to jeszcze nic! Ostantio udało mi się dokonać rzeczy tak niewiarygodnej, jak zamówienie pizzy przez telefon! I chociaż muszę przyznać, że moja dziewczyna robiła to już z powodzeniem jakiś czas temu, to dla mnie był to pierwszy raz i byłem z siebie bardzo dumny! I nawet dostałem tę pizzę ;) Taką jak chciałem i pod dobry adres!

Les projets

Nie miałem ostatnio wiele czasu na pisanie tego bloga, a to mianowicie dlatego, że cięzko pracowałem. Niestety, pracy mamy tu wiele, każde ćwiczenia podsumować trzeba napisaniem raportu. Natomiast pod koniec roku, każdy przedmiot podsumować trzeba zrobieniem projektu! I napisaniem raportu, co przychodzi jakby naturalnie, bo niemal wszystko trzeba tu podsumować napisaniem raportu.

No więc (nie zaczyna się zdania od no więc), przedmiot Segmentacja i analiza obrazu zakończył się stworzeniem programu który obraz przeanalizuje i zamieni z rasterowego na wektorowy. Innymi słowy, rozpozna jego kształt.

Na zakończenie przedmiotu o nazwie Cyfrowe wideo, analiza i kodowanie należało napisać kodek (taki jak Divx, w właściwie, to MPEG2), zawierający kodowanie entropiczne Hoffmana, z kompresją typu JPEG (czyli DCT). Co może brzmi mądrze, ale to tylko dlatego, że trzeba było nadać temu jakąś nazwę ;)

Projekt z Zaawansowanej synteza obrazu polegał na stworzeniu pomieszczenia, w którym znajdowała się lustrzana kula, w której całe pomieszczenie odbijało się w sposób idealnie kulisty. Oczywiście wszystko renderowane w czasie rzeczywistym, z pełną swobodą poruszania się po tym pomieszczeniu.

Aby ukończyć przedmiot pod tytułem Rzeczywistość wirtualna, należało napisać program, który śledzi (przy pomocy wbudowanej kamerki internetowej) ruchy jakiegoś przedmiotu i przekłada je, na ruchy wirtualnym stołem. Na stole leży piłka. Kiedy przechylamy nasz przedmiot w prawo, kamera rejestruje to i przechyla wirtualny stół, po którym piłeczka toczy się w prawo.

Jeśli ktoś używa Linuksa i chciałby zobaczyć filmik, zapraszam tutaj.

Village 1


Święto! Dziś był wspaniały dzień dla wszystkich mieszkańców mojego akademika. Powody był dwa.

Po pierwsze, dzisiaj, od nie wiem jak dawna, kiedy poszedłem do łazienki i odkręciłem kurek z czerwoną kropką, z prysznica poleciała gorąca woda! Była tak gorąca, że musiałem odkręcić drugi kurek (ten z zimną wodą, jeśli ktoś by się nie zorientował)! Tak, tak, to nie zdarza się często. Zazwyczaj z mojego prysznica leci woda o temperaturze... niewiele wyższej od zwyczajnej temperatury ludzkiego ciała... Czasem temperatura jest niższa...

Drugi powód wspaniałego dnia, to to, że wszyscy dostali dziś swój nowy przydział papieru toaletowego :) Do każdego z nas przyszła dziś femme de ménage i każdemu wręczyła trzy świeże, śnieżno białe rolki tego niezbędnego dobra luksusowego.

Ach ileż było zabawy i radości! Tak wiele, że postanowiłem zapisać ten dzień w swoim pamiętniczku :) Czyż świat nie jest piękny!?

Une grève? Pas grave...

Przez wiele lat zakazany, ale od 1946 (jak podaje francuska Wiki) przewidziany w konstytucji i legalny - strajk jest narzędziem bardzo często wykorzystywanym przez Francuzów, jeśli chcą oni wyrazić swoje niezadowolenie. A jak wiadomo, Francja jest państwem w którym żyje się bardzo cieżko, a płace są niskie... wobec czego upust swojej złości, na taką beznadziejną sytuację, Francuzi dają często. FR jest na drugim miejscu pod względem dni nieprzepracowanych powodu strajku (znowu, fr.wikipedia.org).

Osobiście byłem świadkiem (ofiarą?) 3 strajków pracowników komunikacji miejskiej, co było dosyć uciążliwe, gdyż miasteczko akademickiew którym mieszkam oddalone jest o ok. 8 przystanków tramwajowych od centrum Bordeaux. No, ale przecież o to chodzi, żeby strajk był uciążliwy... Trzeba było wsiąść na rower i jakoś sobie radzić :)

I wlaśnie to było w tym wszystkim najciekawsze. Wszyscy traktują tu strajk, jako coś najzupełniej w świecie normalnego, codziennego wręcz! Nikt się nie wkurza, nie denerwuje, nikt nawet tego nie komentuje. Ludzie przychodzą na przystanek, dowiadują się, że tramwaje dziś nie jeżdżą (autobusy też nie) i zupełnie spokojnie odchodzą do domu, biorą rower lub samochód, albo idą pieszo, tam gdzie udać się mieli.

Na zdjęciu mój rower, którego używam nie tylko podczas strajków :)